KLUB MIŁOŚNIKÓW GÓR - ZOŚKA





Jak zagłosować? - pomogę:
Tworzymy nowego SMS-a o treści: WRC.287
I wysyłamy na numer: 7303 (koszt brutto 3,69zł)
a ja za to bardzo dziękuje w imieniu całego KMG

W.J.







2023-11-11_Hymn.mp4
2023-11-11_Wiersz.mp4
2023-11-11_PiesnPatriotyczna.mp4
 

wielkość liter: A  A  A

 
Bajeczna wyprawa w Karkonosze

Chociaż jest koniec stycznia a zima w pełni, śniegu mamy jak na lekarstwo, czy to we Wrocławiu, Ząbkowicach Śląskich czy w Świdnicy. Dlatego wraz z Klubem Miłośników Gór wybieramy się na 112 wyprawę w Karkonosze. Czy tam będziemy mieli okazję nacieszyć się śniegiem? Już niedługo się o tym przekonamy. Wszyscy jednak są dobrej myśli, gdyż realizacja naszego planu wycieczkowego w dużej mierze zależy od śniegu a dokładnie od jego obecności, ponieważ jedziemy na .............

Ta popularna niegdyś w Polsce zabawa na śniegu sięga XVI-XVII wieku i była popularną rozrywką wśród szlachty i magnaterii w okresie karnawału. Zazwyczaj trwała kilka dni i uwieczniona została w kadrach filmu "Potop", gdzie Oleńka wraz z Kmicicem mkną na saniach przez zimowy las. Chyba już powoli zaczynacie domyślać się o czym mówię. Jedna z popularnych piosenek Skaldów również o tym opowiada: "ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki. Hej, jadą w saniach panny, przy nich janosiki". Tak, tak, jedziemy na kulig. Ta zimowa atrakcja chodziła nam po głowie już od dłuższego czasu. Obecnie podejmujemy już drugą próbę w realizacji naszego pomysłu. W ubiegłym roku tuż przed wyjazdem w Góry Orlickie pogoda zrobiła nam psikusa i cały śnieg zniknął w mgnieniu oka. Tymczasem Karkonosze witają nas zimową aurą.

Zanim jednak wyruszymy na kulig idziemy zobaczyć jak prezentuje się Wodospad Szklarki w zimowej odsłonie. Szlak prowadzący do niego zasypany białym puchem, drzewa przystrojone w białe kożuchy, rzeka Kamienna spływająca między lodowymi głazami, wszystko to sprawia jakbyśmy przenieśli się innej krainy. A sam wodospad wygląda imponująco, chociaż lepszym określeniem byłoby lodospad ozdobiony falbanami z sopli lodu i śniegowym puchem, pod którym cichutko spływają kaskady wody.

Pora na długo wyczekiwany kulig. Już czekają na nas zaprzęgi konne z saniami. Wszystkie "panny" i "janosiki" zajmują miejsca w saniach. Otuleni ciepłymi "baranicami" mkniemy przez piękną, bajkową krainę. Jakbyśmy przenieśli się do Narnii. Wszędzie gdzie okiem sięgnąć otacza nas biel: droga, stoki, drzewa. W takich okolicznościach przyrody nie zwracamy uwagi na zimno i mróz, który szczypie w nosy i uszy. Wkoło roztacza się niesamowita cisza, słychać tylko nasz śmiech i dzwonki sań. Do pełni szczęści braku tylko blasku ostatnich promieni zachodzącego słońca i pochodni. Ale nie wszystko na raz. Zostawmy coś na następny kulig. Kulig zazwyczaj kończy się zabawą połączoną z pieczeniem kiełbasek przy ognisku. A skoro tradycję należy pielęgnować, przy ognisku biesiadujemy także i my. Grzejemy się przyjemnym ciepłem bijącym z ogniska, w czym pomaga nam przepyszne, słynne już grzane wino Marianny i Staszka i nie tylko, a pieczone na ognisku kiełbaski smakują wyśmienicie. Wystarczy spojrzeć na wszystkich uśmiechniętych biesiadników. Jeszcze niedawno w Polsce zimy wyglądały zupełnie inaczej, od pomorza aż po góry, od wschodu do zachodu, wszędzie zimą panowały zimowe warunki a co za tym idzie śniegu było w bród. Każdy zjeżdżał gdzie się dało i na czym się dało. Obecnie dzieci te mały i te duże nie mają aż tylu okazji do białego szaleństwa. Dlatego przy okazji kuligu wielu z nas bawi się jak dzieci, zjeżdżając z górki na jabłuszkach, bez nich, na plecach, brzuchu, bokiem, jak się tylko da. Nieważne jak, ważne, że jeszcze długo będą wspominać ten wyjazd. I to jest w tym najpiękniejsze. Podsumowując nasz wyjazd w Karkonosze uważam, że był świetną zabawą dla wszystkich i obfitował w dużą porcję wrażeń estetycznych, ponieważ nie każdy wyjazd w góry jest równoznaczny z dużą ilością kilometrów w nogach. Tym się nie przejmujcie. Wszystkie te kilometry nadrobimy podczas następnych wycieczek w: Góry Suche (Andrzejówka) oraz Sowie (Walim).

Do zobaczenia na szlaku, ST. PS.

Muszę się jeszcze pochwalić, iż wśród naszych najmłodszych górołazów mamy małego geniusza matematycznego a w zasadzie małą geniuszkę. Marysia (wnuczka Grzesia i Łucji) zajęła pierwsze miejsce w krajowym konkursie matematycznym a teraz wraz z nami chce zdobywać górskie szczyty. Powodzenia Marysiu, trzymamy kciuki. "Góry łączą, Zośka prowadzi".
Szampańskie spotkanie na Kłodzkiej Górze

Trzy, dwa, jeden i .......

Nadszedł Nowy Rok a wraz z nim nowe - stare postanowienia noworoczne. Kto z nas ich nie ma. Moim numer jeden jest nie siedzenie w fotelu pod ciepłym kocykiem a aktywne spędzanie wolnego czasu. Znam wiele osób, które wśród swoich postanowień również mają takie. Są to między innymi członkowie Klubu Miłośników Gór "Zośka", z którymi wyruszyłam na pierwszą w tym sezonie (a kolejną 111) wycieczkę górską.

Tradycyjnie, jak co roku w pierwszą sobotę stycznia wybraliśmy się na Górę Kłodzką, aby tam punktualnie o godzinie 12:00 wznieść toast lampką szampana za pomyślność w 2026 roku. I chociaż trasa z Lasek na szczyt jest nam już dobrze znana, nie obeszło się zagubieniem na szlaku i to dokładnie w tych samych miejscach, co w poprzednich latach. Czyżby to też było już naszą tradycją? Czas pokaże. Tak to już jest, kiedy idzie się przed przewodnikiem!!! Tymczasem w śnieżnej zadymce maszerujemy przez pola, aby dotrzeć do lasu, który daje nam odrobinę wytchnienia od silnego, zimnego wiatru. Wokoło otacza nas śnieżna biel, która sprawia, że szaro-bury świat staje się piękniejszy. Pomimo zimna fajnie wędruje się przez taką bajkową krainę. Pod szczytem Kłodzkiej Góry słychać już wiatr, który wygrywa piękne melodie na powstałej tam kilka lat temu wieży. Wybiło południe, wystrzeliły korki szampanów i złoty płyn wypełnił kieliszki. Życzymy sobie lat w dobrym zdrowiu, radości z życia oraz siły i wytrwałości w zdobywaniu kolejnych szczytów, tych górskich i nie tylko. Chociaż grzaniec Marianny i Staszka smakował wyśmienicie i rozgrzewał, przenikliwe zimno sprawiło, że świętowanie na górze ograniczyliśmy do minimum i czym prędzej schodzimy do Pensjonatu Dom Krawca (dawnego Zajazdu Kukułka), który wita nas przytulnym wnętrzem o odświętnym wystroju i otula nas przyjemnym ciepłem. Tam czekają na nas Renia i Mirek z życzeniami noworocznymi. Czas w pensjonacie upłynął na wesołych rozmowach przy smacznie zastawionych stołach. Na koniec jeszcze pamiątkowe zdjęcie wesołej grupy i wracamy do Ząbkowic Śląskich z utęsknieniem czekając na kolejną zimową wyprawę Klubu Miłośników Gór.

Do zobaczenia na szlaku, ST.
Mikołajkowy Złoty Jar

Mam wrażenie jakby to było wczoraj – spotkanie Klubu Miłośników Gór na szczycie Kłodzkiej Góry i powitanie w szampańskim stylu 2025 Roku. Niepostrzeżenie minął rok i postanowiliśmy zamknąć go podczas 110 wyprawy w Góry Złote. Jest to wyjątkowa, bo mikołajkowa wyprawa, w której udział wzięły także nasze dzieci oraz wnuki. Ponieważ Mikołajki to szczególny dzień zwłaszcza dla dzieci, chcieliśmy sprawić trochę radości również tym dzieciom, które niejednokrotnie nie miały szczęśliwego dzieciństwa. Zaprosiliśmy na wspólną wędrówkę dzieci z Rodzinnych Domów Dziecka.

Mikołajkowy orszak wyruszył uliczkami Złotego Stoku na szlak wiodący do Pustelni na Krzyżowej Górze, na której szczycie znajduje się Kapliczka Św. Anny. Chociaż warunki pogodowe były iście wiosenne, na szlaku ślisko i niejednemu z nas nie jeden raz rozjechały się nogi. Pytanie czy to za sprawą mokrych liści, czy psotne elfy podkładały nam nóżki? Jedno jest pewne: stromy szlak rozgrzał wszystkich zmarzniętych i obudził zaspanych. Przy Kapliczce chwila wytchnienia i czas na sesję zdjęciową. Wraz z towarzyszącymi nam dziećmi tworzyliśmy bardzo liczną grupę.

Tutaj podzieliliśmy się na dwie grupy: młodsi wraz ze Staszkiem i Pawłem wyruszyli na mniejszą pętlę po Górach Złotych natomiast starsza młodzież na większą pętlę, aby spotkać się ponownie w ukrytym w dolinie i otoczonym lasem Pensjonacie Złoty Jar. Pensjonat położony jest tuż przy Kopalni Złota a jego klimatyczne wnętrza zapraszają na odpoczynek. Na nas w pensjonacie czekał nie tylko wypoczynek i poczęstunek, ale również zniecierpliwiony Mikołaj. W końcu tyle pracy jeszcze dzisiaj przed nim. Mikołaju, Mikołaju, czy masz dla nas prezenty? Pewnie, że miał cały wór prezentów, ale tylko dla grzecznych. Teraz wyjdzie na jaw, kto z nas był w tym roku grzeczny.

W pierwszej kolejności mikołajkowe podarunki otrzymały zaproszone przez nas dzieci oraz nasi milusińscy, następnie dorośli i okazało się, że w tak dużej grupie nie ma ani jednej niegrzecznej osoby. Radość i zaskoczenie mieszały się z niedowierzaniem na twarzach obdarowanych. Jedno jest pewne, każdy był zadowolony ze swojego prezentu a uśmiechy nie schodziły z naszych ust. Pora opuścić przytulne wnętrza Pensjonatu Złoty Jar i wrócić przez Złoty Stok do Ząbkowic. Droga powrotna prowadziła przez ryneczek Złotego Stoku, który tego dnia tętnił życiem a dźwięki orkiestry niosły się po okolicznych wzgórzach. Mieszkańcy miasteczka obchodzili święto Barbórki połączone z Mikołajkami a my z wielką chęcią do nich dołączyliśmy: świątecznie przystrojona choinka, szopka bożonarodzeniowa z żywymi zwierzętami, kramy z jedzeniem i ozdobami świątecznymi. Każdy znalazł coś dla siebie.

Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tak wspaniałej wyprawie, której przyświecał tak szczytny cel i mam nadzieję, że sprawiliśmy choć trochę radości wszystkim dzieciakom, tym mniejszym i tym większym. Chciałabym podziękować wszystkim Mikołajom, którzy zechcieli wziąć w niej udział, Staszkowi za jej poprowadzenie i organizację oraz naszym przewodnikom.

Ho, ho, ho, do zobaczenia na szlaku, Mikołaj.


19182 Copyright © JKsoft 2018 - 2024 U:   H:   Zaloguj