KLUB MIŁOŚNIKÓW GÓR - ZOŚKA
2023-11-11_Hymn.mp4
2023-11-11_Wiersz.mp4
2023-11-11_PiesnPatriotyczna.mp4
wielkość liter:
A
A
A
Pożegnanie lata w Zamku Leśna
Wakacje, ciepło, słońce i wypoczynek - z tym najczęściej kojarzy nam się lato. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy a wraz z końcem wakacji również lato powolutku zbliża się ku końcowi. Jest wiele sposobów na wykorzystanie tych ostatnich letnich chwil. Także Klub Miłośników Gór „Zośka” ma swój pomysł na spędzenie ostatniego wakacyjnego weekendu – górska wędrówka po Górach Stołowych.
Naszą 120 wyprawę rozpoczynamy w Polanicy Zdroju, której uliczki i parkowe alejki witają nas dywanami kwiatów. Po drodze pozdrawiamy przyjaciół miasta: prof. Zbigniewa Horbowego, doktora Wiesława Malka oraz ich psa Horacego, którzy czekali przy stoliku na zamówione małe co nieco. Nie przeszkadzamy panom w prowadzonej dyskusji. Idziemy na spacer po parku leśnym, gdzie natknęliśmy się na niedźwiedzia polarnego, symbolizującego odwagę i siły natury. Stał się wizytówką miasta a jego miniatury można znaleźć w wielu miejscach na terenie miasta podobnie jak wrocławskie krasnale. Z parku leśnego żółty szlak prowadzi nas pośród lasów wprost do Piekiełka. I chociaż nazwa może się niektórym kojarzyć ze złem i szatanem, to miejsce jest jego przeciwieństwem. W klimatycznym wnętrzu wita nas sympatyczna właścicielka serwując smaczną kawę i piekielnie pyszne ciasto. Wzmocnieni po chwili odpoczynku i małym poczęstunku ruszamy na szlak ponieważ góry wzywają.
Góry stołowe zbudowane są z piaskowców, które w wyniku długotrwałych procesów geologicznych, w tym wycofania morza bogate są w różnorodne formacje skalne, szczeliny i zagłębienia. Leśna trasa prowadzi nas wijącą się ścieżką wśród wysokich drzew. Spomiędzy ich zielonych koron przebijają się promienie słońca, tworząc złote refleksy na drodze i okolicznych skałach. Dzięki temu skalne rzeźby wykonane przez matkę naturę oraz wysokie ściany wyglądają malowniczo i tajemniczo. Na chwilę przysiadamy na Skalnych krzesłach, a już po chwili zaglądamy w głębokie rozpadliny, i stajemy pod kapeluszami skalnych grzybów. Szlak kamiennych figur doprowadzał nas do Leśnego Zamku skrytego za wysokim murem i ścianą drzew. Niestety zamek nie jest udostępniony zwiedzającym, możemy jedynie spacerować po terenach do niego przyległych oraz zobaczyć przyzamkową kapliczkę. Z punktu widokowego Orle Skały usytuowanego tuż obok zamku roztacza się piękna panorama na Szczytną. Z zamku stromą, leśną ścieżką schodzimy prosto do miasteczka, skąd jedziemy do Dusznik Zdroju a dokładnie na Ptasią Górę, na stoku której stoi piękne Schronisko pod Muflonem. Czeka tam na nas zasłużony odpoczynek: ognisko z pieczonymi kiełbaskami, zimne napoje i doborowe towarzystwo. Cóż więcej nam potrzeba do szczęścia? Leżakujemy zrelaksowani na polanie, opalając się w promieniach popołudniowego słońca. Nieopodal słychać śpiew ptaków, trzask drewna z ogniska i oczywiście nasze śmiechy, które niosą się pewnie aż do Dusznik. Czyż to jest najlepsze zakończenie wyprawy i pożegnanie lata, jakie można sobie wymarzyć? A to wszystko dzięki naszym organizatorom pod przewodnictwem Włodzimierza Jankiewicza.
A gdzie powitamy jesień? Niedługo się o tym przekonamy.
Do zobaczenia na szlaku, ST.
Bella Italia czyli wszystkie drogi prowadzą w Dolomity - dzień 1
Minął okrągły rok od momentu, kiedy zrodził się pomysł wyjazdu gdzieś dalej, w nieznane. No może nie do końca w nieznane, bo każdy z Nas z pewnością słyszał o tych regionach, ale nie każdy miał okazję tam być. Właśnie dlatego Klub Miłośników Gór Zośka na swoją 119 wyprawę pojechał we włoskie Dolomity, aby przez kilka dni pod okiem przewodnika Marka J. eksplorować te góry.
Długo wyczekiwaną i chyba jedyną w swoim rodzaju wyprawę rozpoczynamy w Polskiej Stolicy Kultury: Bielsku-Białej. Miasto zachwyca urokliwymi uliczkami i zabudową: Teatrem Polskim, kamienicą pod żabami czy Katedrą św. Mikołaja. Lecz to nie jedyne atrakcje miasta. Wędrujemy szlakiem "Bajkowe Bielsko-Biała", aby spotkać się z bohaterami naszego dzieciństwa: Reksiem, Bolkiem i Lolkiem, Pampalinim i hipopotamem, Smokiem Wawelskim, i Bartolinim Bartłomiejem a także szpiegiem Don Pedro de Pommidore.
Będąc w Beskidzie Śląskim nie mogło zabraknąć czasu na krótki trekking. Naszą rozgrzewkę przed Dolomitami rozpoczynamy od wjazdu kolejką gondolową na Szyndzielnię (1028m. npm.) skąd kierujemy się na Klimczok (1117m. npm.). Podziwiamy panoramę na Bielsko-Białą oraz Przełęcz Kowiorek i Magurę ze schroniskiem "Klimczok". Wędrówkę po Beskidzie Śląskim kończymy na bielskim rynku, który zaprasza zmęczonych turystów zapachami z całego świata. Każdy znajdzie tam coś dla siebie.
W niedzielny poranek Bielsko-Biała żegna nas ze smutkiem i łzami. W strumieniach deszczu odjeżdżamy w stronę włoskiej przygody. Nasza podróż trwa długie godziny, rośnie nasza ekscytacja i radość na spotkanie z Dolomitami. W godzinach wieczornych docieramy do małego, ale jakże urokliwego włoskiego miasteczka San Martin de Tor i meldujemy się w Chalet Hotel Diamant.
DOLOMITY
Dolomity - pasmo górskie w Alpach leżące w Tyrolu Południowym to prawdziwe górskie dzieło natury, gdzie każda dolina zachwyca swoim niepowtarzalnym klimatem, górskie szczyty zapewniają spektakularne widoki a w kolorowych jeziorkach przeglądają się strzeliste turnie. Nic dziwnego, że w 2009 roku wpisane zostały na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco. Najwyższe szczyty tego pasma to Punta Penia (3342m. npm.) i Punta Rocca (3309m. npm.) w masywie Marmolady, Antaleo (3263m. npm.) oraz Tofany.
Każdego dnia wyjeżdżając w góry przemierzamy trasy, które wspinają się coraz wyżej pomiędzy monumentalnymi szczytami, zielonymi halami i skalistymi zboczami. Droga niemal nieustannie zmienia kierunek – kolejne serpentyny i ostre zakręty pozwalają stopniowo zdobywać wysokość, a za każdym z nich otwiera się nowa panorama.
W dolinach pojawiają się malownicze alpejskie miasteczka i wioski. Drewniane domy z balkonami pełnymi kwiatów, niewielkie kościoły, pensjonaty i kawiarnie tworzą atmosferę spokojnego górskiego kurortu. Chciałoby się wysiąść z autobusu i zatrzymać się na kawę lub lokalny obiad, a następnie ruszyć w dalszą drogę.
Im wyżej, tym krajobraz staje się bardziej surowy. Lasy ustępują alpejskim łąkom, potem skałom. Drogi prowadzą przez tunele, obok wodospadów i punktów widokowych, z których można podziwiać całe doliny. Szczególnie efektowne są fragmenty, gdzie serpentyny układają się na zboczu niczym wstążka, a daleko w dole widać miasteczka, jeziora i kolejne zakręty trasy. To nie jest zwykły przejazd. To podróż, podczas której sama droga staje się atrakcją – pełną zakrętów, widoków, górskich miasteczek i krótkich przystanków, podczas których jest za mało czasu, aby napatrzeć się na piękno Dolomitów.
Dolomity - dzień 1
Pierwszego dnia naszego pobytu w Dolomitach jedziemy do Masywu Catinaccio (Rosengarden). A dlaczego Rosengarden? Gdzie znajdziemy te róże? W blasku zachodzącego słońca, kiedy białe, wapienne skały Dolomitów przybierają fantastyczny odcień czerwieni i różu. Z Przełęczy Costalunga kolejką linową Paolina dojeżdżamy do Rifugio Paolina na wysokości 2125m npm. i stamtąd szlakiem wędrujemy trawersem w poprzek górskiego zbocza podziwiając majestatyczne szczyty otaczających nas gór. Wąska ścieżka rozgranicza zielone zbocza od pionowych ścian Catinaccio. Ze szlaku, zawieszonego wysoko na zboczu podziwiamy alpejską dolinę, gdzie wąskie niczym wstążki drogi wiją się pośród łąk i lasów a niewielkie miasteczka sprawiają wrażenie pogrążonych w śnie. Im dłużej patrzę w dół, tym wyraźniej widzę, jak niewielkie są ludzkie osady wobec ogromu tych gór. Jeszcze tylko ostatnie podejście i docieramy do Rifugio Fronza alle Coronelle (2337m npm.) położonego u podnóża grzbietu Davoi i góruje nad przełęczą Nigra. Roztacza się stąd zapierający dech w piersi widok na potężny masyw Catinaccio oraz poszarpane szczyty Latemar po drugiej stronie doliny. Po krótkiej przerwie wracamy tą samą trasą na Przełęcz Costalunga.
Niedaleko stacji wyciągu Paolina, u stóp masywy Latemar znajduje się jedno z piękniejszych jezior w Dolomitach - Lago di Carezza (Szmaragdowe Jeziorko). W jego szmaragdowych wodach odbijają się szczyty masywu Latemar oraz otaczający je las. Dzięki specjalnie wyznaczonym ścieżkom spacerujemy wokoło jeziorka, które z każdej strony wygląda imponująco. Niejedno wprawne oko wypatrzyło nimfę kąpiącą się w jeziorze. Po dniu pełnym wrażeń wracamy do hotelu.
Bella Italia czyli wszystkie drogi prowadzą w Dolomity - dzień 2 i 3
Dzień 2
W planie kolejnego dnia naszego pobytu w Dolomitach jest wizyta w najmniejszym paśmie górskim - Sassolungo, położonym między dolinami Val Gardena i Val di Fassa. Masyw ten charakteryzuje się potężnymi, pionowymi ścianami z jasnego wapienia ułożonymi w podkowę, które wyrastają gwałtownie ponad zielone alpejskie łąki i hale. Z przełęczy Passo Sella (2150m npm.) wjeżdżamy unikalną kolejką na przełęcz Forcella del Sassolungo (2681m npm.) wciśniętą pomiędzy potężne turnie masywu, gdzie przycupnęło przytulne schronisko Toni Demetz. Zapytacie: co jest takiego wyjątkowego w tej kolejce? Najbardziej ekscytującym momentem podróży jest samo wejście do malutkich, wąskich, dwuosobowych wagoników nazywanych "frytkami" lub "trumienkami" które mkną w górę bez zwalniania prędkości. Aby wejść do kabiny trzeba było dynamicznie podbiec i wskoczyć do środka. Oj było przy tym dużo śmiechu. Sam przejazd kolejką również robi niesamowite wrażenie. Kiedy wagonik jadący z dużą prędkością zbliża się do stromych ścian Sassolungo ma się wrażenie, jakby za chwilę miał się z nimi zderzyć.
Z przełęczy Forcella del Sassolungo schodzimy ogromnym zagłębieniem pomiędzy Sassolungo i Sassopiato ścieżką biegnącą zakosami przez skaliste zbocze. Za naszymi plecami zostawiamy strzeliste szczyty Sassolungo a przed nami otwiera się widok na zieloną dolinę Val del Lender. Po drodze nieśmiało spośród skalnych ścian wyłania się Rifugio Vicenza (2253m npm.) otoczone prawie ze wszystkich stron ścianami Sassolungo. Za schroniskiem krajobraz całkowicie się zmienia, z nieprzyjaznego, surowego w stromo opadające zielone stoki stopniowo przechodzące w świerkowy las, z którego wychodzimy na alpejskie hale. Stąd mamy niesamowity widok na całe pasmo Sassolungo. Zastanawiam się, co było większą atrakcją tego dnia dla członków Klubu: przejazd kolejką czy zejście do Rifugio Vicenza (2253m npm.)?
Schodzimy do malowniczego alpejskiego miasteczka Santa Cristina. Po drodze czeka na nas jeszcze jedna atrakcja: spektakularny wodospad Trevela, którego wody spadają z wysokości 50 metrów do rzeki Rio Gardena.
Dzień 3
Powracamy w masyw Catinaccio (Rosengarden) i wyciągiem z Vigo di Fassa wjeżdżamy na Ciampedie - malowniczy płaskowyż na wysokości 2000m npm. skąd rozpościera się niesamowity widok na pasma Catinaccio, Sassolungo, Sella, Marmolada, Buffaure i Monzoni. Łagodna trasa prowadziła nas przez spokojny las. Ścieżka delikatnie wznosiła się między drzewami, co sprawiało, że wędrówka jest przyjemna i niewymagająca. Przez korony drzew przebijają się promienie słońca, a ciszę co jakiś czas przerywa śpiew ptaków. Po niespiesznym spacerze leśna droga doprowadza nas do historycznego schroniska Rifugio Gardeccia w dolinie Val di Fassa w samym sercu Dolomitów. Dolinę otaczają wysokie i majestatyczne szczyty gór, m.in. z grupy Catinaccio, Mugoni, Roda di Vael oraz Torri del Vajolet.
Po krótkim odpoczynku i regeneracji ruszyliśmy w dalszą wędrówkę w kierunku Torri del Vajolet.. Początkowo szlak biegnie łagodnie wzdłuż rzeki. Szum wody towarzyszy naszej wędrówce, a ścieżka prowadzi niemal bez wysiłku między wielkimi głazami. Z czasem jednak dolina zaczyna się zwężać, a łagodne podejście przerodziło się w coraz bardziej stromy stok. Rzeka została daleko w dole, a każdy kolejny krok wymagał więcej siły i oddechu. Jednak trud marszu wynagrodził widok ze szczytu — rozciągająca się wokół panorama na otaczające góry i majestatyczne szczyty sprawiła, że wysiłek był wart każdej pokonanej stromej ścieżki. Za ostatnim wzniesieniem naszym oczom ukazało się schronisko Rifugio Vajolet położone na wysokości 2243m npm u stóp słynnych, pionowych iglic skalnych Torri del Vajolet. Otaczające nas szczyty wyglądają imponująco, a górskie zbocza i dolina tworzą niezwykłą panoramę. Próbujemy uchwycić ich piękno na zdjęciach. Tylko czy jest to możliwe? Wracamy tą samą drogą do Rifugio Gardeccia a stamtąd schodzimy do miejscowości Pera di Fassa (1320m npm.) w towarzystwie szumu górskiego potoku Ruf de Soal.
25677
Copyright © JKsoft 2018 - 2024
U:
H:
Zaloguj