KLUB MIŁOŚNIKÓW GÓR - ZOŚKA
2023-11-11_Hymn.mp4
2023-11-11_Wiersz.mp4
2023-11-11_PiesnPatriotyczna.mp4
wielkość liter:
A
A
A
Co kryje w sobie Kraina Wygasłych Wulkanów czyli Pogórze Kaczawskie
Trzy, dwa, jeden i ........... zaczynamy 116 wyprawę Klubu Miłośników Gór. Dzisiejsza wyprawa jest szczególna, ponieważ ponownie łączymy pokolenia i gościmy na niej naszych milusińskich: nasze dzieci i wnuki. A okazja jest szczególna - Dzień Dziecka. Z tej okazji główny organizator - Mirek D. zaplanował wiele ciekawych atrakcji. Impreza ta została dofinansowana przez Powiat Ząbkowicki.
Na początek jedziemy do Sudeckiej Zagrody Edukacyjnej, która powstała w sercu Geoparku Krainy Wygasłych Wulkanów w Dobkowie. Dzięki tej wizycie wiemy np. jak powstaje powódź a także wyruszyliśmy w podróż do wnętrza Ziemi i odkrywamy tajemnice, jakie kryją w sobie wulkany. Wybuch wulkanu to nie jedyne zjawisko przyrodnicze, którego możemy doświadczyć. Czy ktoś z Was przeżył trzęsienie ziemi? My śmiało możemy powiedzieć, że tak, dzięki specjalnie skonstruowanej platformie. A jakie były wrażenie? - Niesamowite. Sami powinniście się o tym przekonać.
Na trzęsących się jeszcze nogach docieramy do śródgórskiej doliny, na której znajduje się pole agatowe, które kryje w sobie skarby ziemi. Tylko jak je znaleźć? Oto krótka instrukcja: należy uzbroić się w rękawice robocze, młoteczek oraz worek na zebrane kamienie i kopać, kopać i jeszcze raz przebierać wydobyte kamienie. Każdy z Nas z wielkim przejęciem przeszukuje ziemię w poszukiwaniu agatów. Zanim dowiemy się, co kryją w sobie zebrane kamienie pora na odpoczynek po ciężkiej pracy na roli. Własnoręcznie upieczone przy ognisku kiełbaski smakowały przepysznie.
Nadszedł długo oczekiwany moment na sprawdzenie, czy nasze prace ziemne się opłaciły. W miejscowości Nowy Kościół nieopodal pola agatów przeżywamy chwile pełne ekscytacji, którym towarzyszą ogromne emocje - cięcie kamiennych brył. Naszym oczom ukazuję się piękne formy agatów skryte w kamiennych bryłach. Aby wydobyć ich piękno wystarczy je tylko wyszlifować i wypolerować na maszynach szlifierskich, co robimy osobiście. Dzięki tym procesom matowa powierzchnia agatów zamienia się w lśniący okaz o idealnie gładkiej powierzchni. Każdy agat jest piękny, każdy ma niepowtarzalny kształt i barwę i najważniejsze: możemy zabrać je do domu.
Po dniu pełnym wrażeń czas na chwilę relaksu. A jak najlepiej relaksują się ludzie gór? Idą w góry. Przemierzamy Pogórza Kaczawskie, ich łagodne szlaki wśród lasów i zielonych łąk. A po spacerze słodkie zakończenie dzisiejszej wyprawy w Karczmie "U Macieja". Przepyszne desery lodowe dla wszystkich, zarówno tych małych i dużych. W końcu wszyscy jesteśmy dziećmi. Tą wisienką na .... lodach zakończyła się 116 dziecięca wyprawa Klubu Miłośników Gór "Zośka".
Do zobaczenia na szlaku, ST.
Kozie Grzbiety - czy warto?
Tegoroczna zima długo nie dawała za wygraną i pomimo serdecznego pożegnania (w towarzystwie kilku urodziwych marzann) nie zamierzała nas opuścić. Wiosenne chłody zmusiły nas do zmiany górskich planów. W związku z tym długo wyczekiwaną wyprawę na Kozie Grzbiety zmuszeni byliśmy przełożyć. Z nadejściem ciepłych dni nadszedł czas na 115 wyprawę Klubu Miłośników Gór „Zośka” na Kozie Grzbiety w Karkonoszach, którą poprowadził nasz sudecki przewodnik Włodzimierz J. Wieść niesie, iż trasa przez Kozie Grzbiety jest jednym z najbardziej malowniczych karkonoskich szlaków. Czy to prawda? Czy warto pokonać trudy kamienistego szlaku dla tych widoków? Ja już wiem a Wy przeczytajcie i oceńcie sami.
W towarzystwie wiosennego słońca wyruszamy na trasę naszej wyprawy ze Spindlerowego Młyna a do celu prowadzi nas czerwony, kamienisty szlak. Strome podejście kamiennymi schodami każdemu z nas dało się mniej lub bardziej we znaki, ale z każdym przebytym krokiem zbliżało nas do granicy lasu, po przekroczeniu której ukazał nam się widok jak z bajki. Pod nami Dlouhy Dul – malownicza karkonoska dolina, nad którą królują szczyty gór m.in. Krakonoš, Kozi Hrbety a po przeciwnej stronie Stoh i Lućni Hora. To właśnie tą doliną powrócimy do Spindlerowego Młyna. Na razie wracamy na szlak, w pokonaniu którego pomagają nam również drabinki. Czy to nie przypomina Wam trochę tatrzańskich szlaków? Bo mnie bardzo. Idąc czerwonym szlakiem wystarczy odbić w lewo na szczyt Krakonoša (1422m npm.). Jest to świetny punkt widokowy na Śnieżne Kotły, Śnieżkę oraz Dolinę Białej Łaby. Przy dzisiejszej pogodzie karkonoski krajobraz robił niesamowite wrażenie: malownicze stoki górskie malowane we wszystkie odcienie zieleni przeplatane górskimi strumykami i wodospadami oraz liczne gołoborza a wszystko skąpane w promieniach wiosennego słońca. Ja już teraz mogę odpowiedzieć na pytanie „czy było warto?” a to jeszcze nie koniec naszej wędrówki.
Przed nami ostatnia prosta do schroniska Lučni Bouda – najstarszego a zarazem największego schroniska a obecnie hotelu w Karkonoszach położonego na wysokości 1413m npm. Ciekawostką tego obiektu jest samoobsługowy bar dla turystów. Od 2012r. działają tutaj piekarnia i browar. My korzystamy ze znajdującej się również w schronisku restauracji oferującej szeroki wachlarz dań.
Lučni Bouda położona jest na porośniętej trawami równi. Jej niemiecka nazwa „Wiesenbaude” w 100 procentach oddaje jej lokalizację, która w wolnym tłumaczeniu oznacza „Łąkowe schronisko”. Wśród poprzednich nazw określana była również jako Stara Rennerova bouda. Na południe od schroniska, na przełęczy między szczytami Studnični hora oraz Lučni hora mijamy kapliczkę wybudowaną dla upamiętnienia Vaclava Rennera, który zginął tragicznie właśnie w tym miejscu. Z tego miejsca ukazuje nam się piękna panorama Karkonoszy. Chłoniemy te widoki garściami, aby wystarczyło nam do następnego spotkania z górami. Za nami maleje Śnieżka a schronisko Lučni Bouda powolutku zamienia się w małą chatkę. Naszym oczom ukazuje się kolejne czeskie schronisko ze swoją bogatą historią – Vyrovka. Tuż przy nim skręcamy na zielony szlak prowadzący przez Dlouhy Dul do Svatego Petra. Pierwszy odcinek biegnie przez lawinowe zbocza i schodzi bardzo ostro w dół, co mocno odczuwają nasze kolana, ale w towarzystwie Svatopetrskiego potoku schodzi nam się o wiele przyjemniej. Szum potoku nas odpręża i nastraja uzdolnione muzycznie dziewczyny do koncertowania. Doliną niosą się słowa piosenki:
„Gdzie strumyk płynie z wolna, rozsiewa zioła maj….”
Wysoko przed nami widać Krakonoša i Starą Bucharovą cestę, którą jeszcze niedawno maszerowaliśmy, z drugiej strony Stoh a nieopodal mały strumyk, który z każdym mijanym wodospadem rośnie w siłę. Po ok. 16 km cudownej trasy z pięknymi widokami i malowniczymi miejscami i w wyśmienitym towarzystwie wracamy do Špindlerovego Mlyna, aby już niedługo spotkać się ponownie na kolejnej wyprawie Klubu. Czy będzie równie interesująca. O tym już wkrótce.
Do zobaczenia na szlaku, ST.
Pierwszy dzień wiosny na Włodarzu
"Raz śnieg pada, a raz deszczyk.
Na jeziorze lód już trzeszczy.
Błękit nieba lśni w kałuży,
bałwan w słońcu oczy mruży.
Koniec zimy. Przerwa! Dzwonek!
To nie dzwonek, to skowronek!"
"W marcu" Irena Suchorzewska 	
Dźwięk dzwonka a może skowronka budzi nas wczesnym rankiem w ponurą marcową sobotę. Nie zważamy jednak na to, ponieważ dzisiaj jest 21 marzec - pierwszy dzień wiosny. Pakujemy nasze plecaki i z uśmiechem na ustach wyruszamy na naszą 114 przygodę wraz z Klubem Miłośników Gór "Zośka" w poszukiwaniu wiosny w Górach Sowich.
Zanim jednak rozpoczniemy poszukiwania pierwszych oznak wiosny najwyższy czas pożegnać zimę: mroźną, śnieżną i wietrzną. I tym sposobem trzy cudnej urody Marzanny popłynęły z bystrymi nurtami Walimki hen daleko zabierając ze sobą ostatnie zimowe akcenty. Miecia wraz ze swoją artystyczną grupą za sprawą tajemniczych zaklęć odczarowała wiosnę. Już widać pierwsze zmiany: mgły powolutku się podnoszą a słońce nieśmiało wychodzi zza chmur i otacza nas przyjemnym ciepłem. Chociaż od czasu do czasu mroźne podmuchy wiatru dają nam się jeszcze we znaki.
Wyruszamy na szklak pod przewodnictwem "naszych przewodników: Janka i Włodka K." w kierunku Włodarza trasą o zróżnicowanym ukształtowaniu, gdzie strome odcinki przeplatają się z łagodnymi wzniesieniami. Mijamy Przełęcz pod Moszną (742m. npm.) i krok po kroku zbliżamy się do szczytu Włodarza (811m. npm.), na szczycie którego znajduje się formacja skalna idealna na odpoczynek i pamiątkowe zdjęcie jak i obejrzenie panoramy zachodniej części gór zwłaszcza teraz, gdy na drzewach nie ma jeszcze liści. Z Włodarza schodzimy przez Przełęcz Marcową do Sztolni Włodarz znajdujących się u podnóża góry.
Włodarz to nie tylko góra zaliczana do Diademu Polskich Gór, to również wielka tajemnica kryjąca się w jej wnętrzu. Właśnie pod Włodarzem znajduje się jedna z kilku części Kompleksu Riese (Olbrzym) - największego projektu górniczo-budowlanego nazistowskich Niemiec na terenie Gór Sowich. Budowę rozpoczętego w 1943r., jednak nie została ona ukończona. W skład tego ogromnego projektu wchodzą kompleksy: Sokolec, Rzeczka, Jugowice Górne, Włodarz, Soboń, Osówka oraz podziemia Zamku Książ, który miał być jedną z kwater Adolfa Hitlera. Podziemia Kompleksu Reise miały służyć między innymi do produkcji uzbrojenia oraz jako kwatery wojskowe. O tym wszystkim oraz o wielu innych ciekawostkach a także o etapach budowy podziemnego miasta opowiedział nam nasz przewodnik podczas zwiedzania Sztolni "Włodarz". Z uwagi na to, iż część korytarzy została zalana, fragment trasy pokonujemy łódkami a nisko podwieszany sufit sprawia, że niekiedy można było uszkodzić a nawet stracić głowę. Kompleks Reise kryje w sobie jeszcze wiele tajemnic. Czy uda się kiedyś je wszystkie odkryć? Tego nie wiem. Ale jedno jest pewne: już niedługo zapraszamy na kolejną wiosenną wyprawę Klubu w miejsce równie piękne i ciekawe jak wszystkie poprzednie. Dzięki, Janku i Włodku K. za poprowadzenie tej wyprawy oraz pozostałym współorganizatorom i wszystkim uczestnikom. Do zobaczenia na szlaku, ST.
P.S. Podczas dzisiejszej wycieczki nie ucierpiało żadne zwierzę ani uczestnik wyprawy.
22456
Copyright © JKsoft 2018 - 2024
U:
H:
Zaloguj