KLUB MIŁOŚNIKÓW GÓR - ZOŚKA

Z wizytą u Pradziada

Klub Miłośników Gór "Zośka" nie próżnuje. Ledwo wróciliśmy z wycieczki na Pogórze Kaczawskie, na której poszukiwaliśmy agatów a już wyruszamy na kolejną 117 wyprawę. Dzisiejszy kierunek to Wysoki Jesenik. Dokładnie po 10-letniej nieobecności (11.06.2016r.) ponownie odwiedzamy Pradziada - najwyższy szczyt Wysokiego Jesenika (1491m npm.).

Na Pradziada prowadzi wiele szlaków. My wybraliśmy trasę z Karlovej Studanki przez Dolinę Białej Opawy, który uważany jest za najpiękniejszą trasę na Pradziada, pełną wodospadów, drewnianych kładek i drabinek. Szlak prowadzi nas przez wąwóz wzdłuż potoku Biała Opawa, na którym z każdym przebytym metrem pojawia się coraz więcej kaskad i powalonych drzew, które wraz z otaczającym nas lasem tworzą niesamowity klimat. Od czasu do czasu ten bajkowy krajobraz rozświetla słońce nieśmiało wyłaniające się zza chmur, co dodaje jeszcze większego uroku temu miejscu. Pora jednak opuścić dolinę i wspiąć się w wyższe partie gór. Prowadzi nas tam stroma wąska ścieżka przypominająca raczej górski strumyk, ale tuż za ostatnim wodospadem droga zmienia się w łagodniejszą i prowadzi nas do spowitego w chmurach schroniska Barborka. Po krótkiej przerwie rozpoczynamy atak szczytowy na Pradziada. Sprawa jest niezwykle prosta skoro ostatnie 3km przemierzamy szeroką asfaltową drogą. Z każdą chwilą wzmaga się wiatr, który przegania nisko zawieszone chmury, przysłaniając i odsłaniając co chwilę schronisko wraz z wieżą radiowo-telewizyjną. Przed schroniskiem wita nas brodaty gospodarz. Przy dobrej pogodzie można wjechać windą na wieżę na wysokość 73m i z góry obejrzeć panoramę na Keprnik, Masyw Śnieżnika i Góry Rychlebskie.

Po krótkiej przerwie dla paparazzich wracamy z Pradziada odwiedzając po drodze nowo otwarty hotel, w którym serwowane są pyszne czeskie potrawy. Niestety grupa zbłąkanych wędrowców pod wodzą Pawła M. zajęła ostatnie wolne miejsca w restauracji i wyjadła wszystkie zapasy pożywienia znajdując się w hotelowej restauracji. Nie pozostaje nam nic innego jak zejść do Ovcarni a stamtąd zjechać busami na Przełęcz Hvezda.

Na zakończenie dzisiejszej wyprawy jedziemy do urokliwego miasteczka - Karlova Studanka. Położone pośród lasów miasteczko posiada najczystsze powietrze w całej Europie Wschodniej, dlatego zostało uznawane uzdrowiskiem, w którym można leczyć choroby układu oddechowego. Miejsce to emanuje spokojem i wspaniałą atmosferą. Spacerujemy cichymi uliczkami, mijamy piękne drewniane wille i hotele i mamy wrażenie jakby czas cofnął się o ok. 200 lat. Z Karlovą Studanką żegnamy się w Parku zdrojowym przy pięknym wodospadzie i obiecujemy sobie wrócić tutaj na dłużej.

Wysoki Jesenik wraz z naszym przewodnikiem Włodzimierzem zagwarantował nam niezwykłe bogatą w wrażenia estetyczne wyprawę pomimo lekko kapryśnej pogody. Cieszę się, że mogłam wziąć w niej udział wraz z innymi członkami Klubu Miłośników Gór. Włodzimierzu, co zobaczymy na następnej klubowej wyprawie?

Do zobaczenia na szlaku, ST.

Co kryje w sobie Kraina Wygasłych Wulkanów czyli Pogórze Kaczawskie

Trzy, dwa, jeden i ........... zaczynamy 116 wyprawę Klubu Miłośników Gór "Zośka". Dzisiejsza wyprawa jest szczególna, ponieważ jest to SZTAFETA POKOLEŃ łącząca pokolenia. Gościmy na niej naszych milusińskich: nasze dzieci i wnuki gdyż jest to szczególna okazją - Dzień Dziecka. Mirosław Dębiński - członek Zarządu KMG "Zośka" a zarazem przewodnik Geoparku Pogórza Sudeckiego zaplanował największą atrakcję wyprawy - poszukiwanie AGATÓW.

Wycieczka została dofinansowywana z Środków Starostwa Powiatu Ząbkowickiego.

Na początek jedziemy do Sudeckiej Zagrody Edukacyjnej, która powstała w sercu Geoparku Kraina Wygasłych Wulkanów w Dobkowie. Dzięki tej wizycie wiemy np. jak powstaje powódź a także wyruszyliśmy w podróż do wnętrza Ziemi i odkrywamy tajemnice, jakie kryją w sobie wulkany. Wybuch wulkanu to nie jedyne zjawisko przyrodnicze, którego możemy doświadczyć. Czy ktoś z Was przeżył trzęsienie ziemi? My śmiało możemy powiedzieć, że tak, dzięki specjalnie skonstruowanej platformie. A jakie były wrażenie? - Niesamowite. Sami powinniście się o tym przekonać.

Na trzęsących się jeszcze nogach docieramy do śródgórskiej doliny, na której znajduje się pole agatowe, które kryje w sobie skarby ziemi. Tylko jak je znaleźć? Oto krótka instrukcja: należy uzbroić się w rękawice robocze, młoteczek oraz worek na zebrane kamienie i kopać, kopać i jeszcze raz przebierać wydobyte kamienie. Każdy z Nas z wielkim przejęciem przeszukuje ziemię w poszukiwaniu agatów. Zanim dowiemy się, co kryją w sobie zebrane kamienie pora na odpoczynek po ciężkiej pracy na roli. Własnoręcznie upieczone przy ognisku kiełbaski smakowały przepysznie.

Nadszedł długo oczekiwany moment na sprawdzenie, czy nasze prace ziemne się opłaciły. W miejscowości Nowy Kościół nieopodal pola agatów przeżywamy chwile pełne ekscytacji, którym towarzyszą ogromne emocje - cięcie kamiennych brył. Naszym oczom ukazuję się piękne formy agatów skryte w kamiennych bryłach. Aby wydobyć ich piękno wystarczy je tylko wyszlifować i wypolerować na maszynach szlifierskich, co robimy osobiście. Dzięki tym procesom matowa powierzchnia agatów zamienia się w lśniący okaz o idealnie gładkiej powierzchni. Każdy agat jest piękny, każdy ma niepowtarzalny kształt i barwę i najważniejsze: możemy zabrać je do domu.

Po dniu pełnym wrażeń czas na chwilę relaksu. A jak najlepiej relaksują się ludzie gór? Idą w góry. Przemierzamy Pogórza Kaczawskie, ich łagodne szlaki wśród lasów i zielonych łąk.

Na zakończenie pełnego wrażeń dnia jedziemy do "Karczmy U Macieja" na przepyszne desery lodowe dla wszystkich, zarówno tych małych i dużych. W końcu wszyscy jesteśmy dziećmi.

Tą wisienką na .... lodach zakończyła się 116 dziecięca wyprawa Klubu Miłośników Gór "Zośka".

Ps. Szczególne podziękowania należą się Mirkowi, oraz całemu Zarządowi za wkład w przygotowaniu wycieczki – W. Jankiewicz

Do zobaczenia na szlaku.

Tekst: Sylwia Tomczak, zdjęcia: uczestnicy wyprawy KMG Zośka

Kozie Grzbiety - czy warto?

Tegoroczna zima długo nie dawała za wygraną i pomimo serdecznego pożegnania (w towarzystwie kilku urodziwych marzann) nie zamierzała nas opuścić. Wiosenne chłody zmusiły nas do zmiany górskich planów. W związku z tym długo wyczekiwaną wyprawę na Kozie Grzbiety zmuszeni byliśmy przełożyć. Z nadejściem ciepłych dni nadszedł czas na 115 wyprawę Klubu Miłośników Gór „Zośka” na Kozie Grzbiety w Karkonoszach, którą poprowadził nasz sudecki przewodnik Włodzimierz J. Wieść niesie, iż trasa przez Kozie Grzbiety jest jednym z najbardziej malowniczych karkonoskich szlaków. Czy to prawda? Czy warto pokonać trudy kamienistego szlaku dla tych widoków? Ja już wiem a Wy przeczytajcie i oceńcie sami.

W towarzystwie wiosennego słońca wyruszamy na trasę naszej wyprawy ze Spindlerowego Młyna a do celu prowadzi nas czerwony, kamienisty szlak. Strome podejście kamiennymi schodami każdemu z nas dało się mniej lub bardziej we znaki, ale z każdym przebytym krokiem zbliżało nas do granicy lasu, po przekroczeniu której ukazał nam się widok jak z bajki. Pod nami Dlouhy Dul – malownicza karkonoska dolina, nad którą królują szczyty gór m.in. Krakonoš, Kozi Hrbety a po przeciwnej stronie Stoh i Lućni Hora. To właśnie tą doliną powrócimy do Spindlerowego Młyna. Na razie wracamy na szlak, w pokonaniu którego pomagają nam również drabinki. Czy to nie przypomina Wam trochę tatrzańskich szlaków? Bo mnie bardzo. Idąc czerwonym szlakiem wystarczy odbić w lewo na szczyt Krakonoša (1422m npm.). Jest to świetny punkt widokowy na Śnieżne Kotły, Śnieżkę oraz Dolinę Białej Łaby. Przy dzisiejszej pogodzie karkonoski krajobraz robił niesamowite wrażenie: malownicze stoki górskie malowane we wszystkie odcienie zieleni przeplatane górskimi strumykami i wodospadami oraz liczne gołoborza a wszystko skąpane w promieniach wiosennego słońca. Ja już teraz mogę odpowiedzieć na pytanie „czy było warto?” a to jeszcze nie koniec naszej wędrówki.

Przed nami ostatnia prosta do schroniska Lučni Bouda – najstarszego a zarazem największego schroniska a obecnie hotelu w Karkonoszach położonego na wysokości 1413m npm. Ciekawostką tego obiektu jest samoobsługowy bar dla turystów. Od 2012r. działają tutaj piekarnia i browar. My korzystamy ze znajdującej się również w schronisku restauracji oferującej szeroki wachlarz dań.

Lučni Bouda położona jest na porośniętej trawami równi. Jej niemiecka nazwa „Wiesenbaude” w 100 procentach oddaje jej lokalizację, która w wolnym tłumaczeniu oznacza „Łąkowe schronisko”. Wśród poprzednich nazw określana była również jako Stara Rennerova bouda. Na południe od schroniska, na przełęczy między szczytami Studnični hora oraz Lučni hora mijamy kapliczkę wybudowaną dla upamiętnienia Vaclava Rennera, który zginął tragicznie właśnie w tym miejscu. Z tego miejsca ukazuje nam się piękna panorama Karkonoszy. Chłoniemy te widoki garściami, aby wystarczyło nam do następnego spotkania z górami. Za nami maleje Śnieżka a schronisko Lučni Bouda powolutku zamienia się w małą chatkę. Naszym oczom ukazuje się kolejne czeskie schronisko ze swoją bogatą historią – Vyrovka. Tuż przy nim skręcamy na zielony szlak prowadzący przez Dlouhy Dul do Svatego Petra. Pierwszy odcinek biegnie przez lawinowe zbocza i schodzi bardzo ostro w dół, co mocno odczuwają nasze kolana, ale w towarzystwie Svatopetrskiego potoku schodzi nam się o wiele przyjemniej. Szum potoku nas odpręża i nastraja uzdolnione muzycznie dziewczyny do koncertowania. Doliną niosą się słowa piosenki:

„Gdzie strumyk płynie z wolna, rozsiewa zioła maj….”

Wysoko przed nami widać Krakonoša i Starą Bucharovą cestę, którą jeszcze niedawno maszerowaliśmy, z drugiej strony Stoh a nieopodal mały strumyk, który z każdym mijanym wodospadem rośnie w siłę. Po ok. 16 km cudownej trasy z pięknymi widokami i malowniczymi miejscami i w wyśmienitym towarzystwie wracamy do Špindlerovego Mlyna, aby już niedługo spotkać się ponownie na kolejnej wyprawie Klubu. Czy będzie równie interesująca. O tym już wkrótce.

Do zobaczenia na szlaku, ST.



23303 Copyright © JKsoft 2018 - 2024 U:   H:   Zaloguj